niedziela, 11 września 2016

Lokalna reakcja postępowych sił na film "Smoleńsk"

Atak na film w reżyserii Krauzego pod tytułem "Smoleńsk" zaczął się już dosyć dawno temu choć w skromnej skali. W zasadzie tego można się było spodziewać jeśli obserwowało się wszelkie reakcje pewnych sił postępowych od dnia 10 kwietnia 2010 roku choć na dobre atak zaczął się aż dzień później. Nie będę się zagłębiał w wieloletnie już ataki pewnych sił na pewne opcje bo za dużo by pisać. Z resztą w starszych moich wpisach znajdziecie co nieco o tym.
Ataki na film "Smoleńsk" klasycznie wyglądały i wyglądają tak, że osoby nie mające pojęcia o tym co zawiera film, nie oglądające go nigdy wrzeszczą wniebogłosy jaki to zły film, jakie to marnej jakości i jak to źli aktorzy stali się dobrzy bo się filmu wstydzą (choć, de facto, nie wstydzą się, a info o tym było tylko kolejną z setek wrzutek medialnych skompromitowanych mediów antypolskich).
Atak zatoczył szerokie kręgi bo sięgnął od posłów PO i Nowoczesnej po jakichś nieznanych lokalnych radnych tych ugrupowań lub powiązanych w różny sposób z nimi.

Właśnie taki lokalny atak chciałbym państwu przybliżyć.
Nim zacznę na dobre prezentację lokalnego rzucenia się na film "Smoleńsk" dodam ważną do tego informację. Media obwieściły niedawno, iż pani Minister Edukacji niemal rozkazuje by szkoły wysyłały dzieci na seanse "Smoleńska" do kin. Pani minister zdementowała te insynuacje ale one już zaczęły żyć własnym życiem. Zapewne wielu umknęła jednak wcześniejsza notka prasowa o tym, że kina i sieci kin (w tym tak znane jak Multikino czy Cinemacity) rozesłały do szkół zaproszenia na film "Smoleńsk" nim pani minister sama zaproponowała (to  różnica od "rozkazała") by szkoły organizowały takie wyjścia.  W związku z tym przed propozycją pani minister wiele szkół samodzielnie zaczęło organizować przyszłe wyjścia do kin. Można przypuszczać, że postępowi Polacy, którzy przypadkiem trafili na notkę o zaproszeniach z kin już zdążyli uznać kina za "pisowskie" (zwłaszcza powiązane /choć nie wiem czy nadal/ z ITI Watlera Multikino).

Przenosimy się na scenę lokalną. Miasto Radomsko w województwie łódzkim. W niedawnych wyborach parlamentarnych mieszkańcy "wysłali" swoją panią prezydent miasta na wyższy urząd czyli do Sejmu (wraz z jednym radnym). Odbyły się więc wybory uzupełniające i wystartowała w nich m.in. pani radna Magdalena Spólnicka startująca z list Platformy Obywatelskiej. Na stronie samorządowej możemy się dowiedzieć, że weszła do II tury tych wyborów LINK do portalu samorządowego. To dosyć ciekawe bo pani Spólnicka osiągnęła dopiero czwarty wynik w turze pierwszej i nigdy do żadnej drugiej nie weszła ale mniejsza o to.
W pewnym lokalnym portalu informacyjnym pojawił się 8 września 2016 artykuł o złowieszczym tytule:

RODZICE GIMNAZJALISTÓW ZBULWERSOWANI „SMOLEŃSKIEM”

Tytuł mnie nieco zdziwił gdyż nie przystawał do stylu newsów publikowanych na tym portalu. Choć jest to portal na zasadzie dziennikarstwa obywatelskiego i pisać tam mogą różni ludzie.
W zasadzie nic bym nie miał do tematu gdyby nie pewne szczegóły jakie wyłaniają się z treści newsa upodabniając go wraz z tytułem do newsów Natemat czy portalu Gazety Wyborczej.
Uczniowe jednego z gimnazjów w Radomsku w piątek maj si wybrać do kina na film "Smoleńsk".
Zaczyna się od "roztrzęsionej" pni radnej Spólnickiej, która "[...]o całej sytuacji została poinformowana przez jednego z niezadowolonych rodziców dzieci, które mają udać się do kina." Świetnie. Mamy już jednego z rodziców. Dalej pani Spólnicka wyjaśnia, że film [którego nie oglądała bo jeszcze nie pojawił się w kinie] jest nieodpowiedni dla młodych ludzi, jest wprowadzaniem propagandy do szkół, nie jest "sztuką z kanonu", a jego pokazanie uczniom jest wprowadzaniem [już drugim] polityki do szkół. Mało tego pani radna uważa, że pokazanie go uczniom konkretnego gimnazjum powinno się  spotkać ze stanowczą reakcją organu prowadzącego oraz rodziców. Już coś nie gra bo rodzice, jak wskazuje tytuł, mieli być zbulwersowani, a jeszcze o tym nie wiedzą i dopiero pani radna im to proponuje. 
Dalej jednak mamy "jednego z rodziców" (skoro był już jeden to czy ten jeden jest drugim czy jednym i tym samym?), który podziela zdanie pani radnej. Wynika z tego, że chyba był to drugi bo jeden zaalarmował panią Spólnicką, a drugi "jeden" wypowiedział się dla mediów. Co powiedział? Otóż nie zgodził się puścić dziecka na film jednak uległ tajemnej presji swojego dziecka, które iść chciało. Kto wie, może go pisowscy reakcjoniści nafaszerowali narkotykami by chciał i to tak skutecznie, że zmusiło tatę do puszczenia na film? Mniejsza o to. Rodzic dziecko puścił mimo, że uważa, iż takich filmów oglądać nie powinno (na seanse filmów na seks-kanałach też pod presją puści?). Zdaniem rodzica puszczanie podobnych filmów (czyli jakich bo pan rodzic mówił to filmu kompletnie nie znając?) dzieciom szkolnym szkoły powinny z automatu odrzucać. Na koniec dowiadujemy się, iż rodzic prosi o anonimowość.
Faktycznie mamy już pełny obraz sytuacji. Rodzice (czyli jedna lub dwie osoby z kilkuset) dzieci z gimnazjum numer 5 są zbulwersowani filmem, którego nie widzieli i pod presją puszczają dzieci do kina choć nie chcą tego robić (czyli wzorem, pewnie, ich bohatera Lecha "nie chcem ale muszem").
Bulwersuje się z nimi pani radna PO, która im sugeruje by byli wszyscy oburzeni bo ona nie znając filmu wie jaki on jest zły.
Dalej czytamy już normalne stanowisko szkoły, że nikt nikogo nie zmusza bo jak uczeń nie zostanie puszczony do kina to ma w szkole zapewnione zajęcie czasu np. na świetlicy (czyli norma od dziesięcioleci). Urząd Miasta uznaje, że szkoły decydują same o organizowaniu wycieczki do kin. Z kolei Ministerstwo Edukacji uznaje wyjście do kia za autonomiczną decyzję nauczycieli.

Wam drodzy czytelnicy pozostawiam ocenę takich "newsów" jakich pełno w niektórych mediach. Można w ten sposób napisać "Mieszkańcy Radomska oburzeni zburzeniem pomnika wdzięczności Armii Czerwonej" i pod spodem wstawić wypowiedzi jednego, trzech anonimowych mieszkańców (którzy jak się później może okazać są kombatantami Gwardii Ludowej, a zbliżona do tej zmyślonej sytuacja już w innym mieście miała miejsce o tutaj: kombatanci

Pozdrawiam.